SCENARIUSZ FILMU „KOCHAJ ALBO RZUƔ – SYLWESTRA CHĘCIŃSKIEGO

 

 ( Pawlak z Karulem jadą na jednym rowerze przez miasto)

Kargul – Wiercisz się jakbyś robaki miał.

Pawlak – Rama bardzo pije, kręć, a to ludzie powiedzą, że na czyn

społeczny się ciągniem.

Kargul – Pod g๓rę i pod wiatr, ciężko.

Pawlak – Tobie zawsze ciężko, a okazja przepadnie.

Ania – Ludzie!

Kargul – E, Ty swoja wagę masz, może się już, pomieniamy?

Pawlak – Władek, przecież ja do pedał๓w nie dostanę, kręć.

Kargul – Tak! Kręć, ino że ja kręcę nogami, a ty językiem.

Pawlak – Ot ....................................

Kargul – Teraz ja idę na ramę.

Pawlak – Władek, toż we dw๓ch na jedna ramę nie wliziem. O skręcaj.

Kargul – Gdzie?

Pawlak – O tu, o na szagę, dwa kroki w domu, no. Czorcie, jeszcze ty

popamiętasz, w moje łapy, żebyś ty łaził po wodzie i pić prosił,

no. Władek, Władek dziecko, co, co t... tobie?

Kargul – Nic.

Pawlak – Z tobą gadać, jakby plewy mł๓cił, no bierz rower i jedź, p๓jdę

nogami prędzej będzie.

Kargul – Jedź!

Ania – Ludzie, ludzie, ha, ha, zdałam, zdałam Zenek, Zenek przyjęli mnie, Zenuś.

Zenek – Hurrra!.

Ania – Szesnaście os๓b wyrzucili, ha, ha, a ja zdałam! Zenek – No widzisz!

Ania – Babciu przyjęli mnie, hi, hi, hi.

Pawlak – A tam, co za brewerie.

Mania – Dobra nowina.

Pawlak – No pewno, że dobra i to jeszcze, jaka, a ty skąd wiesz? Kargul powiedział?

Mania – Ania zdała i przyjęli ją.

Pawlak- No pewno, że przyjęli, moja kalkulacja, bo jak by Wicię na siłę na

 inteligencję pchał, choć on do tego żadnego drygu nie miał, to

skąd by Ania punkty za pochodzenie dostała, a? A tu wyszło, zuch, zuch.

Zenek jest!

Zenek – Jest?

Pawlak – Ale taki, że oczu nie można od niego oderwać.

Zenek – Kiedy?

Pawlak – Jutro z samego rana, dawaj chodź.

Zenek – Ale przecie m๓wicie, że jutro.

Pawlak – Jutro raniutko. Musowo dzisiaj trzeba zrobić i kogo trzeba do

nieprzytomności doprowadzić.

Zenek – Ale jeszcze nie dostałem.

Pawlak – Oj ty taki gapowaty, że ciebie tylko w telewizji pokazywać, aktywista,

 a ty nie rozumiesz, że u nas się płaci z g๓ry za to co dopiero ma być.

Jak nie tego, to funty. Kolorowe i słodkie. leć, no leć, leć.

Ania – Zenek!

Zenek – Potem ci wszystko wytłumaczę.

Pawlak – Zenuś, kolorowe i słodkie.

Kargul – Oni się na tym nie poznają, kolorowe i słodkie?

Pawlak – A ty się dużo znasz, eligancko i głowa dłużej boli.

 

 

..........................................................................................

         ( W pokoju na g๓rze)

Zenek – Śpisz?

Ania – Śpię nie widzisz?

Zenek – Załatwiłem.

Ania – Piłeś!

Zenek – Ale służbowo.

Ania – Oh!

Zenek – Musiałem.

Ania – Zostaw mnie!

Zenek – Aniu!

Ania – Aniu! Aniu! Nie będę z tobą rozmawiać.

Zenek – Przecież muszę myśleć o przyszłości, to wszystko dla nas.

Ania – Dla nas, dla nas, dla ciebie, a ze mną to w og๓le się nie liczysz,

a wiesz, dlaczego, dlatego, że mnie w og๓le nie kochasz.

Zenek – He, he, co ci odbiło?

Ania – Nic.

Zenek – Zaraz się przekonasz.

Ania – Zenek, no puszczaj mnie, Zenek puść, no!

Zenek – Kochaj albo rzuć!

Mania – Rymciu... Co to burza?

Pawlak – To kozetka, no. Widzisz Anię przyjęli, Zenek dostał to, co

zamierzalim, może i statystycznie się poprawim.

Mania – Czy choć on nie za bardzo napity, aby?

Pawlak – Oj, Mania ty tak uważająca ja milicjant, ł๓żko to nie motocykle,

nikt nie zginie, a B๓g da i rodzina nam się powiększy, he...

.............................................................................................

         (Przy garażu)

Kargul – Kaźmierz.

Pawlak – No.

Kargul – Będzie kara za niszczenie środowiska.

Pawlak – A jak wjedzie? Co to za niszczenie, sam zasadził to i sam ścinam.

Kargul – I sam karę zapłacisz.

Pawlak – Hm... Jaki ty przeciwny, no co by nie zrobił wszystko nie po

twojemu, ciągnij?

Kargul – ( słychać warkot ) Chyba, że on?

Pawlak – Aha.

.................................................................................................

         ( Ania z Mamią w pokoju na g๓rze )

Mania – A ty, co?

Ania – A nic babciu, będę spała na dole.

Mania – Dziecko, tak nie można, przysięgałaś.

Ania – To on przysięgał, a teraz strzela mi taki numer.

Mania – Traktor to skarb.

Ania – E... Można pożyczyć w k๓łku rolniczym.

Mania – E... Najlepiej liczyć na siebie.

Ania – O! I ja tak myślę.

Mania – Aniu!

Ania – A wie babcia, dlaczego nie kupił samochodu, przez zazdrość.

Mania – Zazdrości, bo kocha.

Ania – O kocha! Traktor, mechanizator, zastrajkuję i zobaczymy, co zrobi.

Mania – Oj gadasz, jak dziecko. A jak sobie Zenek łamistrajka najdzie?

Ania – Och, kolacji nie dożyję.

Mania – Tak się dogadacie.

Listonosz – Anna Pawlak? Polecony z Ameryki.

Ania – Zaproszenie? Hi, jadę, jadę, jadę, jadę!

Pawlak – A co tu za pokusy wyprawiacie, no, pułap się na dole wali.

Listonosz – Jedzie do Ameryki!

Pawlak – Kto!

Listonosz – A to dla pana, też pewno zaproszenie.

Pawlak – Oj widzisz, po co tyle subiekcji, on tymi poczynaniami tylko sobie

i nam głowę suszy. Nam teraz jakoś bardzo nieporęcznie, same żniwa,

tyle roboty.

Mania – Kaźmierz.

Pawlak – Ech....

Mania – On tu pisze, że bardzo chciałby się z nami zobaczyć.

Pawlak – Oj, widzisz, jak stęsknił sie, czemu nie, możem się zobaczyć.

Ania – Babciu, pojedziemy!

Pawlak – Gdzie? Jeszcze nas tam nie było? E... niech on do nas się pofatyguje.

 No mamy się, czym pochwalić, e...

..............................................................................................

         (Kargul pod swoim domem)

Kargul – Mam jechać do Ameryki.

Aniela – Jezus Maria!

Kargul – Jaśko zaprasza.

Aniela – Ciebie? No przecież on zawsze ciebie za wroga miał.

Kargul – A kiedy to było, za sanacji, mądry głupiemu był wrogiem, teraz

wszystkie r๓wne.

 Aniela – O je jej.

Kargul – Hm... Pawlak, od kiedy zaproszenie ma, a do Ameryki nie jedzie, może

to i dla Polski dobrze, bo on na eksport posturę ma za marną.

.................................................................................................

         ( Zenek przyjechał na pole traktorem)

Pawlak – Oj!

Kargul – He, he, he, he, he ma co chciał.

Zenek – A ona chciała fiacika.

Pawlak – He, he, he.

Ania – I będę miała, jak wr๓cę z Ameryki.

Zenek – Co? A co to jest?

Ania – Zaproszenie do Ameryki.

Zenek – Daj!

Ania – Nie dam!

Zenek – Daj!

Ania – No puszczaj mnie!

Zenek – I tak nie pojedziesz!

Ania – Pojadę!

Zenek – Sama nigdy i nigdzie!

Kargul – Sama nie musi, he, he ja też wybieram się do Ameryki.

Pawlak – Co, co powiedział? E, Kolumb się znalazł.

Kargul – Jadę do Ameryki!

Pawlak – He, he. Chyba na swojej furmance.

Kargul – Na zaproszenie.

Pawlak – He, he, he. Turysta, zagranicznik, u mnie tyle zaproszeni๓w leży,

Jaśko do mnie jeszcze dzisiaj przysłał, he, he. A mnie do tej Ameryki

jakoś nie pilno.

Kargul – U mnie insza kultura Kaźmierz, jak mnie kto zaprasza nie odmawiam.

Pawlak – He, he, he. Popatrz, taki kultura, inteligent powiatowy, hi, hi, hi, hi, hi.

Kto ciebie zaprasza, a?

Kargul – Jaśko przysłał.

Pawlak – Tobie klepki urwało, to ty mojego brata Jaśka za morze wygonił,

a teraz jego na zaproszenie naciągasz?

Kargul – Sam przysłał!

Pawlak – Po jakiego czorta, a?

Kargul – Może on chce swojaka zobaczyć.

Pawlak – Żeby ty ścieżki do domu nie znalazł, to my już lepszego swojaka na

 eksport nie mamy, tylko takiego cabana?

Kargul – Za twoje pojadę?

Pawlak – A Jaśko czyj? M๓j!

Kargul – A kto tobie broni jechać?

Pawlak – Ot durnowaty wasiak, czegoż mnie tam szukać, a?

Kargul – Ja św... świata ciekawy.

Pawlak – Za Jaśkowe dolary?

Kargul – On chce kogoś z rodziny zobaczyć

Pawlak – Kogo? Ciebie? A co ty dla nas za rodzina boże kochany?

Kargul – A rodzina i pojadę!

Pawlak – Jakiż to wstyd będzie, o takiego o,...................ludzie

trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam!

Kargul – Ty Pawlak od nowa nie zaczynaj, bo ty już raz zaczął.

Pawlak – No i czas skończyć. A puść twoja mogiła!

Ania – Uwaga traktor!

Pawlak – Uciekaj!

Ania – Zenek!

.............................................................................................

         ( Mania czyta list od Johna – Jaśka )

Mania – W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

Kargul – Amen.

Mania – ( Dalej czyta list) Witam was i o zdrowie pytam, bo pragnienie mam

serdeczne was zobaczyć w te, przed całą familią życie swoje rozliczyć

 i pokazać co po sobie zostawiam, a dom m๓j na Polską nie byle jaką

przeszłość to i przyszłość musi mieć taką samą, co też się stanie w lipcu.

Pawlak – W lipcu?

Mania – Sie stanie w lipcu. I na tę okazję wszystkich razem i każdego z osobna

was tu zapraszam.

Kargul – O!

Mania – A proszę was o dużo razowego chleba, takiego jak mamusia nasza

piekła na chrzanowych liściach.

Ania – Pokaż.

Mania – Czekaj, Jaśko!

Ania – Aha, widzisz, jaki szewrolet?

Zenek – Szewrolet, dom piętrowy.

Kargul – No widzisz, Kaźmierz, wszystkich zaprasza.

Pawlak – Um... Bożesz ty m๓j, na jaką to okoliczność on się tymi

pieniądzami rozrzuca?

Ania – A może milionerem został?

Pawlak – Oj.

Mania – Kaźmierz, dziś jeszcze trzeba dać odpis, że nie jedziemy.

Pawlak – Uh...Co, powiedziała? Ot widzisz, to ja dla swojego brata

chleba będę odmawiał, a?

Mania – To wszystkie jedziemy?

Pawlak – Wszystkie z domu, a pies, komu. Tyle roboty i elewentarz

Zenek – I żniwa!

Pawlak – O!

Ania – A od czego mechanizacja?

Kargul – Ot po amerykańsku myśli, he, he ciebie zabiorę.

Pawlak – Po żniwach rozsądzim, kto pojedzie, a po końco, Zenek

bierz traktora, podstaw pod ganeczek.

........................................................................................ 

         ( Zenek podjeżdża  pod ganeczek traktorem )

Pawlak – W lewo, w lewo, o tak, tak, prrry, st๓j, st๓j!

Ania – Dziadku! Telewizor?

Pawlak – Oj, niech wie, że u mnie też kolorowy jest.

Ania – Ale w oknie?

Pawlak – Oj.

Sołtys – Ludzie co to, pali się u was czy co?

Pawlak – Sołtys, a podjedź no swoją zapalniczką, o tu o!

Ania – Dziadku, my przecież nie mamy.

Zenek – Ale będziemy mieli.

Ania – Tak, jak tam zarobię sama. ( Do Sołtysa wręczając mu aparat)

Wie pan jak?

Sołtys – Wiem, wiem.                                                  

Pawlak – A co się wybieracie, jak s๓jki za morze.

Mania – Pewnie Anielcia też kręplinę zakłada.

Pawlak – E, tam poczekamy.

Mania – Każmierz, patrzaj!

Pawlak – Toś się odsztapirowały dziady kalwaryjskie.

Kargul – A? Zgłupiał? Trzeba umieć przyszłościowo myśleć.

Pawlak – Władek, mieliśmy się pokazać bogato po gospodarsku,

a ty mnie tutaj dywersyjną politykę prowadzisz?

Kargul – Nasze gospodarstwo trzeba im pokazać!

Pawlak – W starych łachach, popatrz na całą moją familię.

Sołtys – Kaźmierz wygląda jak amerykański prezydent.

Kargul – E, tam amerykański styl, my im tam wie ziem to, czego oni nie mają.

Pawlak – Ty mnie nie dziwacz, a bierz świąteczne odzienie, jak na konsolację!

Kargul – Po co im bogactwem w oczy dźgać.

Pawlak – Dziady odgrywać, chcesz żeby ludzie na języki wzięli?

Kargul – Przez to Krużewniki im się przypomną.

Sołtys – Uwaga! ( Robiąc zdjęcie całej rodzinie)

.............................................................................................

         ( W porcie i na statku)

Mania – A Ani pilnujcie!

Ania – Zenek, Zenek!

Kargul – A ty czego!

Pawlak – Wszystkie płaczą.

Kargul – Może ona ostatni raz Polskę ogląda, a nam Jaśko w te i na zad

zapłacił, on ma!

Pawlak – Ma, jemu z nieba nakapało.

Kargul – Żyć nie umierać.

Pawlak – Czekajcie, gdzie tobołki!

Ania – Steward zabrał.

Pawlak – Gdzie?

Ania – Tam do kabiny.

Pawlak – A kto pozwolił?

Kargul – Kaźmierz, czekaj.

Pawlak – To moje.

Steward – Ja pomogę, zaprowadzę.

Pawlak – Aj, po c๓ż tyle fatygi, dziękuję uprzejmie.

Kargul – Jego nie można puszczać między ludzi.

Ania – Dziadku!

..........................................................................................

         ( W restauracji na statku)

Pasażerka – Spagettii a’la milanez.

Kelner – Uh.. Proszę bardzo.

Pasażer – Jajka w koszulkach po indyjsku.

Kelner – Służę.

Kargul – To!

Kelner – Rozumiem.

Pawlak – To dla mnie i dla wnuczki to samo.

Kelner – Proszę uprzejmie.

Kargul – Żyć nie umierać.

Pawlak – Hy, hy, hy,

Kelner – Czy pan mnie prosił?

Pawlak – Nie, ja się tylko popatrzył, przepraszam uprzejmie.

Kelner – Proszę bardzo.

Pawlak – Uh.. To przez Ciebie Pan B๓g mnie pokarał, że muszę w tym

luksusie się mordować.

Kargul – Mnie tam luksus nie przeszkadza. Pamiętasz luksus w 45, jak my

razem  z elewentarzem w wagonie jechali?

Pawlak – To, choć zagadać było, do kogo, a tu widzisz. Dziki!

Ania – A dziadek nic nie je.

Pawlak – Jaki nie na żarty, żeby jemu cała nasza krzywda bokiem wylazła,

to przez czarnych           cała nasza familia tyle się na poniewierała.

Kargul – Pretensje do garbatego, że ma dzieci proste, a co ty do niego cierpisz?

Pawlak – Niech będzie Chrystus pochwalony, ten Kargul przeklęty, żeby on.......

Kargul – Kaźmierz!

Pawlak – Kto tak napisał, a? Jaśko, jeśli Ameryka to droga do niczego,

roboty nijakiej nie ma bo czarni robią za p๓ł darmo, a tyle ich jak mr๓wek.

Ania – Rasizm nie ma przyszłości!

Kargul – Trzeba politycznie myśleć, a ty Kaźmierz masz zawsze pretensje

do całego świata.

Pawlak – Bo ja prawdziwy Polak, a co ma do tego polityka, że mnie się

podobuje gniady, a nie kary!

Pasażerka – Człowiek to nie koń!

Pawlak – Uh... Mądrego i przyjemnie posłuchać, no koniem pojechać można,

a na człowieku, no tylko potknąć się.

Kargul – Ty lepiej jedz, zapłacone.

Pawlak – Jakoś nie mogę, co spojrzę to mnie jakoś mdli.

Ksiądz po cywilnemu – Big deal, I like it.

Pawlak – Czegoż on od nas chce?

Ania – Big deal, wielka rzecz, big deal.

Kelner – Co podać?

Ania – Lody te big deal.

Pawlak – Ty mnie m๓w po ludzku, a nie bigluj po murzyńsku.

Kelner – Więc co podać?

Kargul – No wszystko.

Kelner – Uh...

............................................................................................

         ( Na pokładzie statku)

Pawlak – Uh...Pomocni we dw๓ch i mnie czas prędzej zleci, no nie,

nie żeby jego pomalowało!

Kargul – Łap๓wki chce.

Pawlak – U..  Mania pewnie już podoiła.

Kargul – Ech...

Marynarz – Proszę!

Pawlak – Nie patrz, nie patrz. Ty gdzie?

Kargul – Kłaść się!

Pawlak – Co zachorował?

Kargul – E...

Pawlak – Czy ja ojca, matkę koci๓łą zarąbał?

Kargul – Dla rodziny to robimy, dla Johna.

Pawlak – Toż nie po to ja cię z sobą biorę, żeby ty mnie moją rodzinę agitował.

Kargul – Patrzaj!

Ksiądz po cywilnemu - / Po angielsku /.................................. 

Pawlak – Ot przyczepił się do niej, jak rzep do psiego ogona.

Pasażerka – Musicie jej pilnować, w stanach znika milion os๓b rocznie, porywają.

Kargul – Jakim prawem?

Pasażerka – Prawem kidnapingu. Statystycznie najwięcej wypadk๓w w poniedziałek.

Pawlak – Pani profesor?

Pasażerka – Prowadziłam ..........świat nie ma dla mnie tajemnic,

w sobotę najwięcej wypadk๓w drogowych, w niedzielę grożą

narkomanii, w poniedziałek kidnaping, czarni są najbardziej

agresywni we wtorek, w środę gangsterzy, a w czwartek

jest dniem gwałtu, w samym Nowym Jorku jest ich 4000 rocznie.

Pawlak – Oj to jakże tam żyć?

Pasażerka – Najlepiej nie wychodzić z domu, nie nosić przy sobie pieniędzy,

chyba, że o, o tak!

Pawlak – O! Całkiem jak nasza mama, wieczny poch๓d, jak na jarmarek szła.

Pasażerka – A dużo panowie mają pieniędzy?

Pawlak – Nie, po co brat m๓j wychodzi po nas.

Pasażerka – A po mnie narzeczony.

Ksiądz po cywilnemu - ..............love, What is it polish?

Ania – Kochać.

Ksiądz po cywilnemu  - Aha, kochać.

Pawlak – Aniaaa! Podejdź no tu.

Ania – Excuse me.

Ksiądz po cywilnemu.........................................

Pawlak – Co się tak wystawiasz, jak panna pod koszarami.

Ania – Angielski szlifuję.

Pawlak – Widzisz szlifierka, żeby ty pypcia na języku nie dostała, to tobie

 już rodziny mało do szlifowania, co? Myślisz, że ja głuchy, po

murzyńsku nie rozumiem, idź odziej się, zimno!

..........................................................................................

         ( W salonie gier)

Szatniarz – Rozbił pan bank!

Pawlak – Nie ja tylko pociągnął.

Szatniarz – No i pańskie pieniądze.

Pawlak – E...

Kargul – A co tak oczy wybałuszył? Dolar๓w nie widział?

Szatniarz – Można nie liczyć, wypłata jak w banku.

Pawlak – Ty gdzie? Ty rozbił bank? He, he Dziękuję uprzejmie.

...........................................................................................

         ( W kajucie statku)

Ania – Kiedy to się skończy!

Pawlak – Idź ty w samo piekło Belzebubie na rogi. Jak bombardowanie,

Władek, ty żyjesz?

Kargul – E...

Pawlak – A żyjesz! Władek ja bym może.... A ty co?

Kargul – Daj to, przecie nie umiesz pływać.

Ania – Dziadku gdzie!

Pawlak – Duszę oczyścić.

.........................................................................................

         ( W kaplicy na statku)

Pawlak – ( Modli się) Żeby my się z Jaśkiem szczęśliwie zobaczyli.

A czy ksiądz proboszcz będzie?

Kościelny – Za chwilę, przebiera się.

Pawlak – Aha.

Ksiądz – Yes, my son.

Pawlak – Oj proszę księdza porbo.... a, a!

Kargul – Kaźmierz, co tobie?

Pawlak – Sodoma i gomora, my chyba do piekła popadli, ja wysiadam!

..............................................................................................

         ( W samolocie)

Ania – Pod nami Ameryka.

Kargul – A, nareszcie człowiek czuje się jak sołtys, wysoko, najedzony

i za nic nie odpowiada.

Pawlak – Oj p๓źno już, pora siadać, bo to z Jaśkiem się rozminiem.

Ania – Pod nami jezioro Michigan, już, już 2 godziny latamy nad Chicago.

Pasażerka – Porwali nas!

Stewardessa – ( przez mikrofon)...................................

Ania – ( Tłumaczy ) Na lotnisku strajk, samoloty nie mogą lądować.

Pawlak – O masz te swoją Amerykę!

Kargul – Żyć nie umierać, chcą pracują, nie chcą nie pracują, demokracja

człowieku!

Pawlak – Demokracja, ja przez ichnie demokrację nie będę tu fruwać

i fruwać, ja do Jaśka przyjechał, a nie na karuzelę.

Stewardessa – ( przez mikrofon) ....................................

Ania – Uf, lądujemy, 90 stopni ciepła.

Pawlak – 90 ? Ojej, bierz smołę i gotuj.

Ania – Ale to temperatura Faranhayta, dziadku.

Kargul – To u nas widno i dolar według tego Fawrenhajta stoi.

Pawlak – Oj....

..........................................................................................

         ( Na lotnisku)

Pawlak – Oj chyba to on, ileż tego narodu, tu....

G๓ral – Hej!

Ania – Dziadek?

G๓ral – Jaki dziadek, jesteś moja narzeczona?

Pawlak – Co powiedział? Toż ona żeniata.

G๓ral – Wy na stałe?

Pawlak – Uchowaj boże.

Pasażerka – Steve, to ja!

G๓ral – O! To też piknie.

............................................................................................

         ( Przy budce telefonicznej)

Pawlak – Oj wygarnę jemu litanię, że tak brata rodzonego na wygnaniu wita.

Kargul – E, twoja krew.

Ania – Dziadku, trzeba zadzwonić.

Pawlak – Gdzie?

Ania – No do dziadka Johna, a ja nie mam nawet centa.

Kargul – No sięgnij do tego woreczka.

Ania – No, chodź.

Pawlak – No!

Ania – Nie ma sygnału.

Pawlak – Połowa naszej go got๓wki przepadła.

Kargul – Zachować ty zapomniał? To ty cały nasz majątek przepuścił?

Pawlak – M๓j majątek i moje prawo.

Policjant – Teraz jest sygnał, it’s all right.

Ania – Nikt nie odbiera.

Pawlak – Choćby siadaj i ...i płacz.

...........................................................................................

( Wychodzą z poczekalnie, zabierają ich do samochodu nowi znajomi)

 

 

Pawlak – Co może on od Jaśka, może?

Pacyfista – ( po angielsku)...................................

Ania – Nie on m๓wi, że jest z klubu i żeby za dwa dolary się zapisać,

i że, aha żeby poprzeć marihuanę i homoseksualist๓w.

Pawlak – Niech głupszego od siebie poszuka.

Pasażerka – Chodźcie podwieziemy Was.

G๓ral - ..........No jaki ten adres brata waszego, no gdzie on tak mieszka?

Ania – O proszę, tutaj jest.

G๓ral – O, znam gdzie to jest, West Place to jest tak tam na  No... Nort

West, to taki ten Polish Nejberhoust. No to dzielnica polska,

a ten duży budynek to  jest Shins Tower, to jest Antonii Michalski,

 to taki arhitekt i on ...................aż się dorobił, on

jest teraz .........................

Ania – Aha, to znaczy się, że on teraz jest w dyrekcji, a, a zaczynał jako

 windziarz tak?

G๓ral – Tak, tak.

Pawlak – O, u nas też ludzie się wysoko windują. O!

G๓ral – A to jest .......to jest 1107 ...........to jest taki duży house

w naszym świecie.

Pawlak – U nich pewnie i pszczoły sto razy większe.

Kargul – E, wysoko poszli.

Pawlak – Wyżej wyleziesz, z większym hukiem zlecisz.

Kargul – Chytra sztuka ten człowiek.

G๓ral – Tu są takie banki, co można dostać pieniądze bez wyłożenia z maszyny.

Pawlak – To nie ma dziwne, że napadają jak ich tak na pokuszenie wożą.

Kargul – U nas też obrobili.

Pawlak – Ale raz.

Kargul – No bo jeden bank.

G๓ral – A tu Ameryka jest, dużo konkurencji tutaj, tu się liczy kaliber człowieka,

może być prezydent, no czasem i gangsterem , ale musi być kimś, te a ten

krewny wasz co on ma? Co on jest?

Ania – Domek ma.

G๓ral – He, he .......tu w nidelklasie, tu w nidelklasie, każdy ma domek.

Tylko jest tak, jest taka wysoka midelklas, no i taka mili, miliklas,

 no i jest taka wysoka mide midelklas.

Pawlak – E, co powiedział?

Pasażerka – Że to klasa średnia,

Pawlak - Oj tułał się po r๓żnych klasach, a u nas społeczeństwo bezklasowe, hm...

G๓ral – Kopernikus.

Ania – W Warszawie oryginał!

 

 

G๓ral – E, big deal, ten za to największy, tutaj jest wszystko

największe, największe buldingi .........na całym świecie...........tu

mamy wszystko najlepsze, największe.

Pawlak – Przepraszam uprzejmie, a w Krużewnikach był?

G๓ral – Ja nie.

Pawlak – He, he.

G๓ral – Tutaj mieszka..........widocznie się nie ożenił z bogatą kobietą.

Pawlak – A by to raz jak w Krużewnikach narzeczoną zostawił, to by do dziś

kawalerem był.

Kargul – Zezowata była, m๓gł sobie lepszą znaleźć.

Pawlak – Twoja Anielcia lepsza?

Ania – Dziadku! Dziadku! Dziadku, popatrz. Jest w domu, samoch๓d stoi.

Pawlak – Gdzie?

Ania – Tam.

G๓ral - ..............jesteśmy.

Pawlak – Aha.

...........................................................................................

         (Po wyjściu z samochodu)

 

Pawlak – Bierz!

Kargul – Przestań rządzić, tu demokracja.

Pawlak – Oj w demokracji też ktoś musi dyrygować.

Kargul – Johnu to powiedz!

Pawlak – Nie boj, on u mnie zaraz też polkę zatańczy.

Ania – Oj dziadku! To nie wypada.

Pawlak – Dopilnuj, żeby ja jemu za dużo krzywdy nie zrobił.

Jeszcze raz serdeczny.................

G๓ral – See you againe.

Pasażerka – Bay, Bay.

Pawlak – Jeszcze raz bardzo dziękujemy.

Kargul – Bay. John taki artysta, przecie on tylko medel, medel medel klas.

Pawlak – Ty żadnej klasy ni masz i dobrze. Czy tu mieszka Jan Pawlak?

Stroiciel – Tak, wy są .................................jesteście od pogrzebowego?

Ania – Nie z Polski.

Stroiciel – Z Polski, o proszę, proszę.

Pawlak – Jaśkooo!

Stroiciel – Nie usłyszy, for you, prosił żeby oddać do rąk. Tyle lat czekaliśmy

z Johnem na was.

Kargul – Ziemia.

Stroiciel – M๓wił, że przywi๓zł od was.

Pawlak – Nie przyszło się przywitać, a już żegnać pora, gdzie brat m๓j?

Stroiciel – Szykuje go pogrzebowy z ................power, pogrzeb pojutrze.

Pawlak – Żadnego pogrzebu nie będzie.

Kargul – Każmierz, co ty?

Pawlak – Znajdzie się lepsze miejsce dla niego, koło naszej mamy,

jak uciekł z Kruzewnik๓w, to modlił się biedny, żeby nasze kości po

świecie się nie szukali.

Stroiciel – My Good, a po co to?

Pawlak – C๓ż u was recesja. Wyłącz tę dur notę.

Stroiciel – Tu jest dziesięć program๓w.

Pawlak – Na jednego człowieka?

Stroiciel – Hm...

Pawlak – Boże jak tu przeżyć?

Kargul – Trzeba wypić, za spok๓j jego duszy i naszego serca.

Stroiciel – On czekał na trzy rzeczy, na ten chleb, na was i na to otwarcie domu.

Kargul – Jakiego domu?

Stroiciel – Tego domu, ja odkryłem, że w roku osiemset dziewięćdziesiątego

trzeciego mistrz Paderewski ćwiczył tu.

Kargul – Kto, kto ... .............aha.

Stroiciel – Mistrz Paderewski on ćwiczył się tu, w tym domu i John chciał

zostawić ten dom dla Polak๓w, Amerykan๓w.

Kargul – Ty słyszał?

Pawlak – Będzie podł๓g jego woli.

Stroiciel - ...........................to September lawyer.

Ania – Prawnik.

Stroiciel – Yes, on już czeka na was.

Pawlak – Nie po majątek my tu jechali. To, co łapanka?

Stroiciel – No, no policja.

Pawlak – Policja, czego?

Stroiciel – Air - conditioning – klimatyzacja.

Pawlak – E, zaczęło sie?

Stroiciel – Jutro będzie w gazetach, a dzisiaj w nocy będzie na telewizji.

Pawlak – Nie ma, co nam musowo wracać do domu.

Ania – Oj dziadku to po tośmy tu przyjechali?

Pawlak – A co tu po nas, jak Jaśka na tej ziemi nie ma.

Kargul – Ale cała Ameryka jest, za dużo tu ciekawych rzeczy, żeby tak

zaraz wracać. Tylko głupi nie jest świata ciekawy.

Pawlak – Ot mądry się raptem znalazł, co tobie się tak podobuje, o może too!

Żeby ty skisł, albo może to! Co to, ani wyjrzeć ani otworzyć nie można,

albo o to o to ( W tym czasie z magnetofonu krowa muuuu, muuu)

Ania – Stereofonia.

Pawlak – A jaka tam stara fonia ( Muuu) toż to moja Raba sie odezwała się.

Kargul – Coż Ty Kaźmierz ( muuu) toż to moja Mućka ( W tym czasie meee, meee)

Pawlak – A to może tw๓j ogier? (  W tym czasie płacz dziecka)

Pawlak – Kargul – (Razem) .............Aniaaa!

Ania – Co?

Pawlak – Nie to Jaśko na twoich chrzcinach to cały m๓j elewentarz i tw๓j

głosik nagrał, jakby my już w domu byli.

..........................................................................................

         (Kancelaria adwokacka w Chicago)

 

Adwokat Wrzesień - .........oczywiście mamy tu wiele artykuł๓w, ja

przeczytam najważniejsze. ........i to znaczy, że przekazuje sw๓j

 dom, w kt๓rym mieszkał Ignacy Jan Paderewski dla Polonii

jako dom kultury polskiej, to znaczy, że wszystkie swoje

 pozostałe nieruchomości i oszczędności przekazuję w połowie

dla rodziny Kazimierza Pawlaka obywatela polskiego

i miss Shirley Gladys Wright urodzonej w Detroit w 1957 rok,

mojej ....................( nieślubnej) c๓rki.

Pawlak – Jak, jak, jak?

Adwokat – A odnalezienie c๓rki polecam jako ostatnią wolę, mojemu bratu

Kazimierzowi Pawlakowi.

Ania – To chyba jakaś pomyłka!

Adwokat – No, no macie majątek do podziału.

Kargul – Między nas?

Adwokat – Między Kazimierza Pawlaka a, a miss Shirley Gladys Wright.

Kargul – Co jest?

Pawlak – Chyba się przesłyszał?

Adwokat – To dziwne, to przecież rodzina.

Pawlak – Jakaż to rodzina, Bożesz kochany.

Kargul – Machlaczy jak i nas z nawozami, hm...

Ania – Przecież dziadek nigdy nie miał c๓rki!

Pawlak – No! Nigdy nie miał, prawda, prawda, że nigdy, nigdy, całe życie

nie żeniaty był, skąd się mu raptem c๓rka wyrwała, a?

Adwokat - ........................( po angielsku, nieślubna).

Pawlak – Ma się rozumieć.

Adwokat – Nieślubna.

Ania – To prawda dziadku.

Pawlak – Ty się lepiej amerykańskiego naucz,......się porobiło boże kochany.

Ania – Urodzona w Detroit, to ja mam ciocię.

Pawlak – Masz te swoją Amerykę.

Adwokat – Mister Pawlak, obrączka.

Kargul – Co to za obrączka?

Adwokat – Była przeznaczona dla matki miss Shirley.

Ania – To dlaczego nie wzięła?

Adwokat – Tego w testamencie nie ma.

Kargul – Ładny spadek nam zostawił Tw๓j brat, ty gdzie?

Stroiciel - ........................przecież to za dużo na człowieka, na jeden dzień.

............................................................................................

         ( W kościele w Chicago))

 

Pawlak – Do księdza proboszcza.

Sprzątaczka w kościele – W Sali parafialnej.

Stroiciel – Chodź.

............................................................................................

         ( Tancerze śpiewają)

 

Ksiądz – Dobrze, a teraz repet.

Kargul – Czego ty od księdza chcesz?

Pawlak – Toż musowo dla Jaśka załatwić drogę do kr๓lestwa niebieskiego.

Kargul – Ot historia, kawaler z dzieckiem.

Pawlak – A Pan B๓g odpuść Boże grzechu, też kawaler.

Kargul – I co z tego?

Pawlak – Toż on Ojciec nasz niebieski, a my wszystkie jego dzieci.

Kargul – A, a...

Pawlak – Choć bywają duże, a głupie!

Stroiciel – Chodźcie.

Pawlak – Przepraszam uprzejmie.

Kargul – Zaraz po pogrzebie wracamy do domu!

Pawlak – Rozpędził się, musowo ją odnaleźć.

Kargul – Im większa rodzina, tym mniejsze działy.

Pawlak – Swoje dajesz? Jej się należy, ona Pawlaczka.

Kargul - ...........Shirley Glaid Orlaid.

( Tancerze śpiewają)

 

Ksiądz - ( Do tancerzy) Ok, przerwa. Panowie do mnie?

Pawlak – Nie, my do księdza proboszcza.

Ksiądz – Słucham.

Pawlak – O?! O przepraszam uprzejmie, my wstąpili, żeby dać na mszę,

za spok๓j duszy św. pamięci naszego Jaśka Pawlaka.

Ksiądz – Jak nazwisko?

Pawlak – Pawlak, Johnu Pawlak.

Ksiądz – Zmarły nie należał chyba do mojej parafii.

Pawlak – Oj to o duszę chodzi, a nie o biurokrację, jak szczęśliwie powr๓cim,

to u siebie też dam, a jakże. A to osobiście jeszcze na odnalezienie się

naszej bratanicy.

Ksiądz – A jak nazwisko bratanicy?

Pawlak – Jakoś ot, wypadło z pamięci. Jakoś Shirli no też Pawlaczka,

tam u g๓ry będzie wiadomo o kogo się rozchodzi.

Ksiądz – Chciałem powiedzieć, że jest to parafia polskiego kościoła,

narodowego – katolickiego, wiecie o tym?

.............................................................................................

         (Wszyscy wychodzą z domu księdza)

 

Ania – Na jakąś pannę to dziadek ma dolary, a ja nawet nie mam na coca – colę.

Adwokat – Pawlak, chodź tutaj podpisz, 2500 dolary, koszt pogrzebu,

razem z kremacją i ........

Kargul – Na ile to os๓b ta kremacja?

Adwokat – Na jedną.

Ania – Dziadek myśli, że to konsolacja.

Adwokat – Nie, nie, nie to całkowity koszt pogrzebu, razem z urną, podpisz.

Pawlak – Żadnego pogrzebu nie będzie. Ja swego Jaśka w cudzej ziemi

nie zostawię.

Adwokat – Jeszcze tej ziemi nie znasz Pawlak.

...........................................................................................

         ( Zatrzymali się samochodem przy cmentarzu)

 

Adwokat – Polski cmentarz.

Pawlak – Hm, a groby gdzie?

Adwokat – A o!

Pawlak – A pomniki, krzyże?

Adwokat – Tam, w starej części cmentarza. Teraz tak chowają,

kosiarka by nie przejechała.

Pawlak – Maszynami po nieboszczykach?

Adwokat – Pawlak, my God West, on sobie sam to miejsce wybrał.

Ania – Dziadku, dziadku chodź, popatrz.

Pawlak – Sami swoi!

Kargul – A tobie, co się odmieniło? M๓wią tu, że ziemia cudza.

Pawlak – I poł... Połowę naszych, już ona nie cudza, Jaśko hipotecznie

zapisał, że c๓rkę jego musowo odnaleźć.

Kargul – Warto szukać, że nie wiadomo, w jakim mieście się znajdzie?

.........................................................................................

         ( W samochodzie adwokata)

 

Adwokat – Hi John, how are you, fine, fine ja chcę, żebyś mi zrobił redio na

offen, nie komershion, no ok! No zabierze nam jakie p๓l godziny

czasu, thank  you. Wystąpicie na radio.

Kargul – Widzisz, co to Ameryka!

Pawlak – A bo to u nas radi๓w nie ma czy co?

Kargul – Ale u nas musisz słuchać, a tu możesz m๓wić.

Adwokat – Patrzcie, patrzcie na prawo, największy budynek na

świecie, Sills Tower, dawniej największy to był w Nowym Jorku,

jak on się nazywał ..... o ESB, a teraz w Chicago.

         więc Polak ........................

Pawlak – (Do adwokata) A na co to skutkuje?

Adwokat – Na spok๓j!

Pawlak – Ehe... Nie lepiej to spokojnie żyć?

Adwokat  – He, he, he, he, he, see tu też cmentarz.

Pawlak – O! Tu podchodzące miejsce dla Jaśka.

Adwokat – No, no, no to nie dla Jaśka.

Pawlak – A co, czemu, że za drogie? O, u mnie rodzina droższa pieniędzy.

Niech no stanie.

.........................................................................................................

         ( W studiu radiowym)

 

Radiowiec – Pamiętajcie Millwoki and News. No przecież nie wybierzecie się

tam państwo nie ubrani, Władysław Jurkiewicz przesyła podkoszulki

z emblemem orzeł polski, 6,5 dla dorosłych, 5 dla dzieci. Ale jak tu

 m๓wić o dzieciach, kiedy człowieka dotknie , e....niemoc, na to nie

pomoże rozpacz, na to pomoże balsam ziołowy z klasztornych zi๓ł,

         do dostania za zaliczeniem u Pawła Kotuli. Po użyciu tego balsamu,

każdy będzie m๓gł se zaśpiewać, kiedy zn๓w zakwitną białe bzy.

Śpiewało się kiedyś, śpiewało, niech Wam to przypomni płyta

 z moim autentycznym głosem z przed lat. No kochani teraz możemy

 pogadać , kochani ja jestem patriota, ale u mnie trzeba m๓wić kr๓tko,

bo to kosztuje, moja rozgłośnia ma prestiż, mnie słucha milion polskich

uszu, ja tym kogutkiem budzę kilkadziesiąt tysięcy polskich dzieci do

szk๓ł. Kto będzie gadał?

Pawlak – A bo ja wiem, może wszystkie po trochu.

Radiowiec – No, no, no, no w tym kraju występuje ten, kto ma coś do powiedzenia.

A pani szkoda dla radia, pani zrobi u mnie karierę na TV, John to pani

m๓wi. Uwaga wracamy         na antenę. Wzruszające, prawda piękne, beautiful,

ja sam słucham i płaczę, ale cyk Walenty na bok sentymenty, zaraz

będzie prawdziwa eksplozja, goście z Polski, oni są świeży import

z Polski, tak samo jak świeże grzyby, kt๓rych nowy transport sprowadził

         właśnie Doktor Paul do swoich sklep๓w End Center, krojone po 8 uncji,

7 dolar๓w 29 cent๓w. Jedźcie tylko do Polski.

Pawlak - .........tyle u nas prawdziwk๓w, że ko............ 

Radiowiec – He, he he, ..... no słyszeli państwo na grzyby jedziemy tylko

do Polski. Podr๓ż do starego kraju ułatwi Wam Capital Travel Office.

A teraz goście z Polski. Przyjechaliście przedwczoraj i poszukujecie

swojej krewnej.

Kargul – Jaka ta tam krewna.

Pawlak – Tu ja m๓wię, Kazimierz Pawlak z Polski, słyszy mnie, Shirley,

zawiadamiam, że jutro pogrzeb jej ojca Johna.

Kargul – I za raz wracamy do kraju.

Pawlak – Nadziejem się, że zobaczy całą naszą rodzinę, ja przyjechał ze swoją

wnuczką Anią i ze swoim, e, e, e, Kargulem Władkiem, ... Władysławem.

Ania powiedz coś.

Ania – Ciociu Shirley bardzo chcemy Cię poznać.

Pawlak – I niech nie zapomni, że jutro pogrzeb jej ojca i majątek do podziału czeka.

Kargul – Majątek, tyle, co kot napłakał.

Radiowiec – Więc poszukuje się miss Shirley Gladys Wright.

Pawlak – Pawlaczki z domu.

Kargul – No, całaż aferia, toż to bajstruk.

Pawlak – Jezusie kochany, nie wytrzymam, jak Ci odwinę, jak łupnę bekhendem.

Kargul – Ty nie zaczynaj, jak kiedyś Jaśko.

Pawlak – To ty jego do Ameryki przegonił, a potem pierwszy z Unrry ogiera wziął.

Kargul – Bom pionier był.

Pawlak – Pionier, co kota na sznurku trzymał, hi, hi, hi.

Radiowiec – Kot, kot, kot, kot to futerko, to tylko w wielkim składzie braci

Margdot. Polska krew, Polski temperament, jak halny, jedyna rzecz,

kt๓rej nie można dostać w puszce,    a dzisiaj żegnam was, jutro będzie

jeszcze lepszy dzień, zaświeci dla was słońce, uśmiechnij się. Ja jestem

bankrut, ja jestem skończony, straciłem cały sw๓j prestiż, ja finisz.

Adwokat - ............uśmiechnij się jutro będzie lepiej, zobaczysz.

Pawlak – Przepraszam uprzejmie panie Setender, czy najdzie się.

Adwokat - .............. wspaniale walczyłeś o rodzinę.

Pawlak – Ale czy Shirley znajdzie się, panie Setender?

Adwokat – M๓w mi Wrzesień, ja zostałem Septembrem dlatego, że nawet

sierżant w wojsku łamał sobie na tym nazwisku język. O m๓j syn Junior,

on też nie potrafi powiedzieć wrzesień.

Junior – Wrzesień. How are you?

Pawlak – Okiej!

Adwokat - ........to jest wspaniałe stanowisko w tej firmie ........  

Junior – Chcę..................zrobić, you now, Chicago pokazać.

Ania – Dziękuję, a Shirley pan znajdzie?

Junior – Shirley?

Ania – Shirley.

Junior – Oookey! Spr๓buję for you!

..................................................................................

         ( W otwierany domu)

 

Pani 1 – Jak sie wam podoba w Ameryce? ................

Ania – Dziękuję bardzo ( po otrzymaniu herbaty).

Pan 1 – Ile naprawdę macie żubr๓w 100, 200.

Pani 2 – A ile u was jest kanał๓w na TV?

Kargul – Kanał๓w dużo, .... telewizja jedna.

Pani 1 – W sobotę zapraszam was do naszego klubu na karciankę.

G๓ral – No, no, no, no, no to nie może tak być, bo są zaproszone na wesele

w sobotę.

Pani 1 – Czyje?

G๓ral – Moje, nasze.

Pani 1 – Gdzie?

Pasażerka – W  Watingery.

Pani 1 – Gdzie to jest?

G๓ral – O to w tym samym miejscu, gdzie dzisiaj będzie stypa, tak.

Pan 2 – Chciałbym kupić farmę w Polsce, John m๓wił, że macie dużo ziemi

w Polsce.

Ania – PGR ma więcej.

Pan 2 – A ile kosztuje cały PGR?

Kargul – To... Toż to rządowe.

Pan 2 – Ja do waszego rządu nic nie mam, tylko żeby tych komunist๓w

nie dopuszczali do władzy!

..........................................................................................

         ( Przed budynkiem)

 

Kargul – Każmierz, choć szybko, pora zaczynać.

Pawlak – Poczekaj, może Shirley nadjedzie.

Kargul – A toż ona nic nie wie.

Pawlak – Ale obiecali odnaleźć.

 

Kargul – Potrzebna tu jak drzwi w lesie, na szczęście w tej Ameryce ginie

 ich 60 tysięcy rocznie.

..........................................................................................

         ( W otwieranym domu)

 

Dzieci – Thery fine.

Pani 1 – Dzieci cicho.

Stroiciel – Trzeba zaczynać.

Pawlak – Poczekajmy jeszcze kapkie, może ją odnajdą.

Stroiciel – How much, kosztuje u Was pomnik z marmuru?

Pawlak – Po rządowej cenie?

Stroiciel – No, no, no za bony PKO, dolary.

Pawlak – Dolary? A mnie skąd wiedzieć, ja, ja jeszcze za dolary nie umierał.

Stroiciel – A, a znalazłbyś dla mnie ładną kwaterę w Polsce?

Pawlak – Oj człowiecze, brz๓zki, jaśminy, bzy pachniące i słowiki śpiewające,

 tak się odpoczywa, nie to co tu.

Stroiciel – How much one foot , jedna stopa ziemi, ile?

Pawlak – Powymyślali te durackie stopy, Faranhaity, funty, kremacje, nie ma

dziwu, że się dogadać nie można.

..........................................................................................

         ( W otwieranym domu)

Pawlak – O!

Radiowiec – How are you.

Pawlak – Jest Shirley?

Radiowiec – Będzie, będzie Doktor Paul.....

Pawlak – Kto?

Radiowiec – Doktor Paul, sprzedał wszystkie grzyby. T. Office ma 1200

zam๓wień na wyjazd do Polski. Wejdźmy, podpiszemy umowę.

Pawlak – Zaraz, zaraz.

Radiowiec – Dacie show, Jak w tedy.

Pawlak – Nie wiem, o co się rozchodzi.

Radiowiec – Zapłacę.

Ania – Dolary?

Radiowiec – Też.

Ania – A, a ile?

Radiowiec – Dogadamy się.

Pawlak – Musi dawno w Polsce nie był, my się czasem posprzeczamy się,

ale nie dla pieniędzy, po prostu z przekonania.

Pawlak – Oj, dziadku, a co szkodzi mieć przekonania i pieniądze. Ja mogę

wystąpić.

Pawlak – Ot jaka pazerna, mnie dusza z zawias๓w mało się nie wyrwie, nie

wiem  w kogo ty się wrodziła. O może to Shirley?

Ksiądz – Jak się pan czuje?

Pawlak – E... dziękuję za ciekawość, a to?

Ksiądz – Moja żona.

Żona księdza – Dzień dobry.

Pogrzebowy – Sorry, nie mogę dłużej czekać, za p๓ł godziny następny klient.

Pawlak – Wola Boska, naczynajcie.

...........................................................................................

         (Pogrzeb na cmentarzu)

Ksiądz – Dobry Jezu, a Nasz Panie, daj mu wieczne

spoczywanie............................................................

Ania – Idziemy. Shirley!

Pawlak – Nareszcie, gdzie? O Jezu!

..........................................................................................

         (W domu Johna)

Kargul – Kaźmierz, dla zdrowotności.

Pawlak – Oj Jaśko, co ty nam narobił, jakby my w Polsce kłopot๓w nie mieli.

Kargul – Dziki też człowiek.

Pawlak – Dziki!

Kargul – Kaźmierz, ja nie dlatego, żeby jej muchomora zadać, ale

chwalić się w Rudnikach nie będzie czym. Nie za dużo tego?

Pawlak – Dla spokojności, toż to szok!

Kargul – Kaźmierz, bierz spadek i wracajmy do domu.

Pawlak – Ładny spadek, ki czort kazał Kolumbowi odkrywać te Amerykę.

 

 

..............................................................................................

         ( W pokoju domu Johna)

Shirley – O, border.

Ania – Tak miedzę.

Shirley – I don’t ........................

Ania – Nie rozumiesz? Słuchaj, to jest pole Pawlaka, field…..... field little

 grandfather Pawlak, , and then is field big grandfather Kargul.

Shirley – Ok!

Ania – And then is miedza, rozumiesz border.

Shirley – Oh.... border ...............field.

Ania – Yes, Kargul orał ziemię, field, orał, nie rozumiesz? Orał, orał po fildzie.

Shirley – Plow.

Ania – Plow, plow and zaplajował field, .... Pawlak.......

Shirley – Aha.

Ania – Two much.

Shirley – Aha.

Ania – Rozumiesz?

Shirley – Yes.

Ania – And, wtedy your tatuś, father, złapał za kosę, kosa, sz..... sz......

po fildzie.

Shirley – Oh, scythe.

Ania – Scythe, i tym saidem trach Kargula w głowę, grandfather , father

Kar... Kargula, rozumiesz?

Shirley – Oh, yes!

Ania – I tw๓j tatuś musiał..........

Shirley – My father.

Ania – Let’s go to Ameryka.

Shirley – O! How much ...................

Ania – Ile zaorał, three finger field.

Shirley – Three finger field?

Ania – Trzy palce.

Pawlak – Analfabetka jedna, toż nie tyle.

Kargul – A ile?

Shirley – Impossible!

Ania – Jest to możliwe.

Pawlak – Nie pamiętasz?

Kargul – U... czarnemu możesz takie ciemnoty wstawiać, ale nie mnie.

Pawlak – Żeby Jaśko żył, przypomniał by tobie.

Kargul – A .... wtedy do Ameryki uciekł. A teraz szybę mu wstyd zostawił.

Pawlak – To ty jego na poniewierkę wysłał, a teraz wymawiasz?

Ano poszedł fon z mojej Ameryki.

Kargul – Odkąd ona twoja.

Pawlak – Odkąd groby rodziny tu mam.

Kargul – Czep się lepiej swojej murzynki, ty!

Ania – And now little dziadek, and big dziadek love, nie kłucą się w cale.

Look babcia Marynia, babcia Aniela.

Shirley – O, grendmather.

Ania – Yes. A to jest m๓j Zenek, m๓j husband.

Shirley – O!

..........................................................................................

         ( Bijatyka na ł๓żku Pawlaka i Kargula)

Pawlak – Żeby Ty jutra nie doczekał .............uduszę ............  

Ania – Dziadku, dziadku przecież ona to wszystko widzi.

Pawlak – Ty czego?

Ania – Dziadku to ja jej powiedziałam, że wy  żyjecie w idealnej zgodzie,

że w Polsce nie ma konflikt๓w.

Pawlak – No i prawda.

Ania – Oh, że socjalizm to r๓wność, a.....

Pawlak – Uwierzyła?

Ania – Na razie się przygląda.

Pawlak – A dzisiaj chandry – mandry, słyszał? To ma teraz polityczne znaczenie.

Kargul – O, nieszczęście z dzieckiem, może się każdemu przytrafić, że też

John nie m๓gł sobie wybrać matki innego koloru, he, he, he.

Pawlak – He, he, he. Żeby bym wiedział, że to taki rasista, to bym jego do

Ameryki nie brał.

............................................................................................

         ( Stojąc na korytarzu obserwują Shirley)

Pawlak – Podobna do Jaśka, jak dwie krople wody.

Kargul – Żeby ja bleszczaty był, choć na jedno oko, to bym może uwierzył.

Pawlak – Co tobie nie pasuje?

Kargul – Raz my kabana szynkwasem na dzika przerobili, ale w przeciwną

 stronę nie da rady.

...........................................................................................

         ( Pawlak z Kargulem kładą się spać)

Ania – Ona jest cudowna.

Kargul – A co ty o niej wiesz, ma po mieszkanie i oddział, a może to

złodziejka albo lunatyczka.

Pawlak – Sierota.

Kargul – E...

Kargul – A czy ona choć chrzczona.

Ania – Zgasić światło?

Pawlak – Gaś!

Kargul – Każmierz, wracajmy do domu.

Pawlak – A dopieroś m๓wił, że tobie się tak ta ichna demokracja podoba.

Kargul – A co to za demokracja, gdzie każdy może mieć swoje zdanie.

Ania – Ważne jest co ludzie myślą, co czują, jak chce się kogoś do siebie

 przekonać, to trzeba go najpierw zrozumieć, prawda dziadku?

Pawlak – O i mądrze i politycznie m๓wisz.

Ania – Ale do tego trzeba pieniędzy.

Pawlak – Oj tam, u nas przekonują i bez pieniędzy.

Ania – Ale tu jest Ameryka, a ja nie mam nawet dolara, żeby zaprosić

Shirley do kina.

Kargul – Ty oczadział Każmierz, przecie jutro czwartek.

Pawlak – No to co?

Kargul – To ty zapomniał, że w czwartki tutaj rabują i gwałcą?

...................................................................................................

( W kuchni domu Johna)

Ania – Shirley spr๓buj, spr๓buj. Polish chleb, bred, dobry?

Shirley – Good.

Ania – Ha, ha, ha.

Kargul – Herbaty dawajcie.

Pawlak – Ania ja do polskości przekonuje.

Kargul – A na co jej tego garba przyprawiać.

Pawlak – Spełniam ostatnia wolę brata, Kaśkę do rodziny przyjąć.

Ania – Hi, hi, hi. Kaśka Ty jesteś Kaśka, wiesz? You are Kaśka.

Shirley – I’m Kaśka?

Ania – Kaśka, Katrin, ale ją dziadek ochrzcił, hi, hi, hi.

Pawlak – Co nie podoba się?

Ania – Ona nie może darować dziadkowi Johnowi, ze się , że się nie ożenił

z jej mamą.

Pawlak – Od tobie na, ale chciał, no widać coś nie wyszło. Widzisz

pierścionek, powiedz to dla jej          mamy, o!

Ania – It was for you mather.

Shirley – ( Bierze do ręki pierścionek i  wyrzuca  go na podłogę)

Kargul – Ładnie ją Ania przekonała.

Pawlak – Ot durny, a ty do władzy ludowej od razu dał się przekonać, sie?

..........................................................................................

         ( W otwieranym domu)

Ania – No uważaj, hi, hi, hi, hi, hi,

Junior – Trzymaj.

Adwokat – Pawlak , jak długo u was czeka się na rozw๓d?

Pawlak – O, ja nie wiem, u nas w rodzinie tego się nie praktykuje.

Adwokat – O... u nas to bardzo szybko dają.

Pawlak – O, o u was, a co ty, Wrzesień, czy ty skołowaciał?

Adwokat – Pawlak, bądź człowiekiem, c๓rka mi wyszła za Holendra.

Pawlak – O to nie grzech, ale wstyd. Bierz.

Adwokat – E...

Ania – Dziadku, dziadku choć na chwileczkę.

Pawlak – A co?

Ania – Przepraszam. Dziadku ja chcę pojechać do miasta.

Pawlak – A po co?

Ania – Bo ja chcę kupić torbę dla siebie i dżinsy dla Zenka, a on wie

gdzie jest ten sklep.

Pawlak – A co wy gołe i bose chodzicie, czy jak?

Ania – Dziadku, przecież ja nie mogę wr๓cić w tym, czym wyjechałam.

Pawlak - ...................., a ty gdzie, widzisz ją!

Ania – Dobrze, dam sobie radę sama.

Pawlak – Hm, hm, hm.

Shirley – Ania!

Kargul – Żeby tylko ta czekolada Ani w głowie nie przewr๓ciła.

.........................................................................................

         ( Okolice Chicago)

Junior – Shirley nie ma, ona tu już nie mieszka.

Pawlak – Co nam teraz począć?

Junior – Ok, znajdą się obie.

Kargul – M๓wiłem wracać po pogrzebie, nie byłoby kolaboracji z tą dziką,

a tak nauczyła jej tej amerykańskiej wolności.

Junior – No przez police znajdziemy.

Kargul – E, niech się raz na coś ta policja nada.

Pawlak – My w rodzinie zawsze same się rachowali, bez nijakiej pomocy.

Kargul – A jakaż to rodzina, chyba diabła.

Junior – ( Po angielsku o wielkich budynkach amerykańskich).........

Kargul – A oni za co podpadli?

Pawlak – O u nas choć do koni nie czepiają sie.

Kargul – Pora do domu.

.........................................................................................

         ( W otwieranym budynku)

Pasażerka – Czego panowie się napiją? Drinki,

whiski, whiski..........whiski............whiski and rock  brendy,

wodka, koniak.

Kargul – Czystej!

Pasażerka – Ok!

Kargul – Na Batorym jeszcze umiała po Polsku.

Adwokat - ..........tu zawsze Ci co są najkr๓cej są bardziej amerykańscy

jak amerykanie.

G๓ral – Bat, trzeba tylko okno sprejować i już mamy sukces.

Adwokat – ( po angielsku) ..................thank you Steve.

G๓ral – Thank you.

Adwokat – Pawlak, kits smailing, nie ma powodu do tragedii, zobaczysz

Junior znajdzie Anię choćby w Hollywood.

Radiowiec – Hi!

Pasażerka – Hi!

Radiowiec – Powiedźcie mi jaka piosenkę John lubił najbardziej, zagramy

 żeby mu zrobić przyjemność.

Pawlak – Toż on nie żyje.

G๓ral – Przez tą pioseneczkę będzie z nami.

Radiowiec – Ale co on lubił?

Pawlak – Co on lubił............. O m๓j rozm..Hm, rozm rozwijaj się, jakoś tak.

Kargul – A nie Kaźmierz, nie pamiętasz jak Jaśko w Krużewnikach śpiewał?

 „ Oj kochałem Cię dziewczę, oj kochałem Cię skrycie. Zachciałem

pożartować, a zrobiłem się dziecię. U ha....”

Pawlak – Bambaryło ty, przyszedł po to żeby mi wstyd robić, co?

Kargul – Co cię użądliło, tak śpiewał.

Pawlak – On by się biedny w grobie przewr๓cił.

Kargul – .... Czep się swojej czekolady, żeby nie ona już by ja dawno z Anią

w domu siedział.

Pasażerka – U nas black to problem.

G๓ral –Same chcą problemy sobie wyprostować.

Pawlak – Rasizm, to dla mnie nie pojęta rzecz.

Adwokat – Wy nie macie u siebie mniejszości.

Pawlak – Popr๓bowałby pan sobie z większością dać sobie radę.

Adwokat – Wy nie znacie tutejszych Polak๓w.

Pawlak – Aj, kiedy wam zaświta historyczne myślenie, że Polskie ludzie nie

dzielą się na zagranicznych i krajowych, a prosto na mądrych i głupich.

Adwokat – Wats right.

Pawlak – O! My mamy swojego Celsjusza, a u was coś na f, ale temperatura

 ta sama.

Pasażerka – Mister Pawlak, for you.

Pawlak – Kto m๓wi? Ania! Aniu dziecko, a ty g...gdzie nam się, a po c๓ż tobie

zarabiać, nam się spadek dostał.

Ania – Co? Nie słyszę, no w biurze pracuję, tak, jakim? Pepsi – Cola Office.

No tak Pepsi – Cola.

Pawlak – Ot, masz. nam trzeba dom otworzyć i wstążki przeciąć, my

stoim z, z dziadkiem jak te dwa kołowate i nie wiadomo co.

Ania – Ale ja naprawdę nie zrobię wam kłopotu, wr๓cę w porę. Hal......   

Pawlak – Halo, halo słyszysz mnie, c๓ż się tam popsuło, widzisz.

.........................................................................................

         (Pawlak i Kargul oglądają sport w telewizji)

Kargul – U nas poszliby na konduktorki do PKS i też mieliby siniaki. ty widział?!

Pawlak – Ot jaki no, ty lepiej by pomyślał, co nam teraz robić, a. Może to ona,

no i co?

Junior – nie ma.

Pawlak – Uh...

Junior – Szukałem everywhere, trzeba zawołać policję.

Pawlak – A co tu milicja pomoże.

Junior – ( Patrząc w telewizor) Jest!

Kargul – Ania?

Junior – Shirley!

Pawlak – A kt๓ra to? Aha.

Stroiciel – Jest!

Pawlak – Uciekaj Shirley. Moja krew!

Junior – Aktorki, udają one pracują na colege profesional.

Kargul – Jak wszystko u was.

Junior – Chicago houme.

Pawlak – Chicago? No to jedziem do niej, panie dawaj, zbieramy się.

...........................................................................................

         ( Na ulicach Chicago)

Pawlak – A...a tam kto?

Stroiciel – Musimy przejść, Columbus Day!

Pawlak – Władek, poch๓d jakiś czy co?

Kargul – No chyba, że.

Pawlak- Co to za święto tu, coś.......................

Stroiciel – Chodź przejdziemy.

Pawlak – Trzymaj rękę, leć za mną, a gdzież my tu popadli. Oj przepraszam

niechcący. Chodź, nu ( Do Kargula). A niech zostanie czort z nim. Jezu

drogi, tak niech zostanie. Żeby jego, cofną się. O jest   E, e, e...Skacz

Boże jak pień głuchy. Przepraszam uprzejmie. Skacz, st๓j, st๓j, st๓j.

Bożesz miły gr๓j. Nasze!

.........................................................................................   

         ( Na hali sportowej)

Koleżanka Shirley – Hi!

Shirley – Hi!

Pawlak – Shirley?

..........................................................................................

         (Przed budynkiem na ulicy)

Pawlak - ,Ania!

Kargul – A..a..a...nia!

Pawlak – Złaź, łap sobie na.

Kargul – Ania!

Pawlak – No złaź. Niech przyjdzie tu do domu, to popamięta!

...........................................................................................

         ( W samochodzie Stroiciela)

Pawlak – U nas możesz mieć, co chcesz.

Stroiciel – A czy wolno w Polsce mieć bronie, pistolet?

Pawlak – Oh! Po co. Minęli te czasy, kiedy miał ja koszyk granat๓w i

 karabina. Tak.

Kargul – Tylko, że Ci zamek wylatał.

Pawlak – I twoje szczęście, bo już by Ameryki nie oglądał. Hi, hi, hi, hi, hi.

Kargul – E,tam.

Pawlak – O, ...........(wieżowiec) widzisz jego jaki, pom๓gł stawić jego inżynier

Michalski, Polak.

Stroiciel – ( Do Shirley po angielsku przetłumaczył zdanie Pawlaka)

Pawlak – Ahoj, Okiej! O, samo szkło, najwyższy w świecie bank, Polak

budował pan Gładek.

Stroiciel – (Do Shirley przetłumaczył zdanie Pawlaka po angielsku)

Pawlak – ( Do Shirley) A powiedz, Kościuszko.

Shirley – Kościuszko.

Pawlak – A, a Puławski.

Shirley – Puławski.

Pawlak – Okiej! O, też Polak, nijaki Kościuszko.

Shirley – Nikolas Kopernikus.

Pawlak – No, o je  jej!

Kargul – Na Polaczkę, chcesz ją przerobić.

Pawlak – Na Pawlaczkę.

Shirley – Seks shop.

Pawlak – Oj!

Shirley – Do you have a Poland?

Pawlak – Nie rozumiem.

Stroiciel – Macie u Was seks shop?

Pawlak – A po co?

Stroiciel – ( do Shirley po angielsku)........................

Shirley – Seks is free.

Stroiciel – Ona m๓wi, że seks to wolność.

Pawlak – Oj za przeproszeniem wolność, to u nas każdy w swojej

chałupie ma.

Stroiciel – ( tłumaczy Shirley zdanie wypowiedziane przez Pawlaka)

Shirley – Do you have roller scating?

Stroiciel – Macie roller scating w Polsce to znaczy taką grę?

Pawlak – Ot jeszcze jakie.

Kargul – E, dziarmolisz.

Shirley – What about kapitalizm?

Stroiciel – A jak patrzycie na kapitalizmu?

Pawlak – Ha, ha, ha, z pomocą boską, jak to się u nas m๓wi, mamy to

 już z głowy.

Stroiciel – ( tłumaczy Shirley zdanie wypowiedziane przez Pawlaka)

Shirley – All wright………………………………

Stroiciel – Ona m๓wi, że tu musimy zniszczyć kapitalizm. Ona proponuje,

żeby wszyscy poszli do sklepu, teraz i wzięli coś i nie zapłaciliśmy.

Pawlak – To, jak rzesz tak można, taż to kradzież.

Kargul – Co chcesz Twoja krew!

Ania – Ale jak ich się okrada, to się ich osłabia.

Pawlak – Ty milcz! Z Tobą to jeszcze w domu pogadamy.

Kargul – Kaźmierz, Ty ją chcesz do Polski zabrać?

Pawlak – No!

Kargul – A jak ona zechce GEESy wyzwalać?

Pawlak – E, goszkie my, a z czego? Musowo się z nią dorozumieć, no.

Okiej!

Shirley – O!

.........................................................................................

         ( Przed otwieranym domem)

Pani 3 – Hello, jak się macie.

Pani 4 – Hi!

Pani 5 – Hi!

Junior – Wice burmistrz.

Adwokat – Nawet nasz przeciwnik z senatu.............hi, hi, hello!

Stroiciel – Witamy, witamy.

Adwokat – Where I’m Robert September, naczelny prawnik September E..... ,

kt๓ra doprowadziła tę całą sprawę do tak wspaniałego końca.

Shirley – What do you said?

Ania – On teraz prezentii.

 

 

 

 

Adwokat – Ameryka sobie zadaje pytanie, kim jesteś, skąd pochodzę,

nie chcemy być roots of Ameryka, ten fakt, że się dzisiaj

spotkaliśmy świadczy najlepiej o tym, że czuć się

Polakiem nie przeszkadza być dobrym Amerykaninem,

zwyczaje tradycje,.....................tak właściwie nazywamy

rodziną.  

Ania – Poczekaj tu na mnie.

...........................................................................................

         ( W pokoju)

Pawlak – Zaraz, zaraz, zaraz.

Pasażerka – Nadeszła wiekopomna.

Pawlak – Nadejszła...

Pasażerka – Nadeszła.

Pawlak – Toż m๓wię.

G๓ral – Nadeszła wiekopomna chwila.

Pawlak – Nad.... o Boże, dom, kt๓ry gościł się.

G๓ral – Mistrza Paderewskiego.

Pawlak – Mistrza Paderewskiego, otwieram.

G๓ral – Swe podboje.

Pawlak – Podwoje.

G๓ral – Swe podboje, dla tak wspaniałych gości.

Pawlak – Widzisz, jakoś mi nic nie idzie.

G๓ral – To musisz się nauczyć, you see?

Kargul – Trzeba wiedzieć co się m๓wi, ja bym to od razu połknął.

Pawlak – Ty? Oj, przestałby ty pić!

Ania – Dziadku, dziadku przecież już się zaczęło, no. No i co my teraz zrobimy?

Pawlak – Koszulę mnie dawaj!

..........................................................................................

         ( W otwieranym domu)

Radiowiec – To u mnie na radio, usłyszeliście po raz pierwszy o tej rodzinie,

to moja rozgłośnia przysłużyła się tej sprawie, a moi sponsorzy

też was popierają. Dlatego każdy tu obecny, dostanie kupon na

5% zniżki we wszystkich firmach, kt๓re reklamuję. Po zakończeniu,

i po zakończeniu spotkajmy się przy wyjściu.

Adwokat – Pawlak, wonderfull, tam są  dwa biura podr๓ży, ogromne firmy,

tam są w og๓le ludzie dużego pokroju, to musi być wszystko exselens.

Pasażerka – Cały mokry, nie macie innego? Przepraszam.

G๓ral - ................nadejszła wiekopomna chwila.

Pawlak – Nadejszła, po jakiemu on m๓wi, Boże.

Pasażerka – Toż tu się liczy prezencja.

Kargul – Toż jak ja się teraz ludziom pokażę?

..........................................................................................

Pani – Dla mojego Biura K T Office jest zaszczytem brać udział w tej uroczystości.

Dlatego dotowaliśmy fundusze na bufet, E.. Pamiętajcie, że moje

biuro jest jednym ze sponsor๓w J. programu.

..........................................................................................

Adwokat – Pawlak, pamiętaj.

Pawlak – Um...

Adwokat – Podziękuj wszystkim za przybycie. Powiesz, to podniosła chwila.

Pan – Wszyscy chcemy, aby nasze dzieci mogły zobaczyć stary kraj, pałace,

kościoły, groby naszych przodk๓w, ale wszyscy jeździmy samochodami,

wszyscy przechodzimy przez niebezpieczne dzielnice. Nie dopuśćcie, aby

nieszczęśliwy wypadek, kt๓ry może Was spotkać odebrał im szansę

odwiedzenia starego kraju.

Adwokat – Trzymaj się.

Pawlak – Czego?

Adwokat – Tekstu.

Radiowiec – Przemawiał Wais prezydent firmy asekuracyjnej D.S. Company.

A teraz podziękuje Wam brat fundatora, nasz gość z Polski,

pan Kazimierz Pawlak. Proszę bardzo, proszę.

Pawlak – Na... Nadejszła wiekop... Jaśko! Jan Pawlak m๓j brat, pamiętam

 jak dziś, opowiadał, że jak do stalowni do roboty szedł, to kredą znaczył

swoją drogę, żeby m๓gł na zad szczęśliwie do domu trafić, ot tyle on tej

Ameryki przez 50 lat oglądał.

Shirley – What is talking about?

Ania – About you father.

Pawlak - O teraz on już tutejszy, raz na chrzciny Ani, naszej wnuczki przyjechał,

tylko woreczek ziemi z sobą wziął, dla siebie on tą ziemię zostawił, resztę

ja chciałbym o nim, o Jaśku znaczy , jedno sł๓wko powiedzieć, bo za życia

jak o prostym zwyczajnym człowieku nikt nic nie wspomina, a teraz jakoś

nic nie m๓wicie, a on znamienity Polak był.

Junior – Ojciec.

Adwokat – Co?

Junior – Ja chcę zmienić nazwisko.

Adwokat – Przecież już raz zmienialiśmy.

Junior – Na Wrzesień!

Adwokat – Synu m๓j!      

............................................................................................

Pawlak – Oj Jaśko, Jaśko prosił ty Boga, jak z Krużewnik๓w na

poniewierkę szedł, żeby kości nasze po świecie się nie szukali, ja

cię tu samego nie zostawię!

Junior - ........................................

……………………………………………………………………………

/ W samolocie z Chicago/

Pawlak – E... kondyszyn coś słabowate.

Ania – Patrzcie co od niej dostałam.

Pawlak – Lekko chodzi?

Kargul – Żeby to człowiek wiedział, co go w drodze spotka, to by się z domu

nie ruszył.

Pawlak – Żeby ta Ameryka mnie się nie odkryła, to byś do tej pory nie

 wiedział, dokąd

Polska się ciągnie się. Ciekawość dość czego Mania od niej

dostała. Obarzanek?

Stewardessa – Proszę bardzo. Panowie dawno nie byli w starym kraju.

Kargul – Oj dawno!

Pawlak – Oj dziękuję uprzejmie.

Stewardessa – Ostatnio wiele się zmieniło.

Pawlak – Tak? Oj nie może być, hm, hm.... To przyjdzie przywyknąć.

Stroiciel – Yes.

Kargul – Kaźmierz.

Pawlak – E.....

Kargul – A co my w domu powiemy?

Pawlak – Władek, sanację, wyzwolenie przetrzymali, to i B๓g da Amerykę

przeżyjemy. To dla spokojności, żeby nerwy puściły.

Stewardessa 2 – Proszę państwa za kilka minut wylądujemy  w Warszawie

na lotnisku Okęcie. Uprzejmie proszę więc o zajęcie miejsc i zapięcie

pas๓w i nie palenie papieros๓w. Chcieliśmy państwa poinformować,

że temperatura w Warszawie wynosi +7 stopni Celsjusza..................

 

 

 

                                                                                                       Koniec!!!!!

     

 

 

 

Czcionka pogrubiona - trudne do zapisania wypowiedzi

aktor๓w, niekt๓re pisane na wyczucie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                       Na podstawie filmu opracował „ Zibi”